Social Media:

IG

Beautyglow.pl - Portal beauty

najdziwniejsze zabiegi spa

Nietypowe zabiegi kosmetyczne z całego świata

Kąpiel w czekoladzie to dopiero początek. Oto praktyki, które zaskoczą nawet najbardziej doświadczonych wielbicieli relaksu. Wyobraź sobie, że leżysz na stole do masażu, a po Twoim ciele pełzają dziesiątki ślimaków. Albo że ktoś nakłada Ci na twarz pastę z ptasich odchodów. Brzmi jak żart? Tymczasem to prawdziwe zabiegi, za które ludzie płacą niemałe pieniądze w ekskluzywnych ośrodkach spa na całym świecie. Historia ludzkiej troski o ciało i urodę jest pełna pomysłów, które balansują na granicy geniuszu i absurdu. Zapraszamy w podróż po najbardziej zaskakujących rytuałach piękna z różnych zakątków planety.

Gdy tradycja spotyka się z ekscentrycznością

Zabiegi spa, które dziś wydają nam się dziwaczne, często mają korzenie sięgające setek, a nawet tysięcy lat. To, co z perspektywy Europy wygląda na kuriozum, w innych kulturach bywa głęboko osadzonym elementem medycyny ludowej, filozofii ciała czy duchowości. Zanim więc ocenimy te praktyki, warto spojrzeć na nie przez pryzmat tradycji, z których wyrosły.

Masaż ślimakami

Jednym z najbardziej znanych „dziwnych” zabiegów jest terapia z udziałem żywych ślimaków. Praktykowana głównie w Japonii i Tajlandii, polega na umieszczeniu na twarzy lub ciele kilkudziesięciu ślimaków z gatunku Achatina fulica. Ślimaki pełzają po skórze, pozostawiając na niej śluz bogaty w kwas glikolowy, kolagen, elastynę i alantoninę. Wszystkie te substancje są cenione w kosmetologii za właściwości regenerujące i nawilżające. Zabieg trwa zazwyczaj około godziny, a efektem ma być gładsza, bardziej promienna skóra. Choć brzmi to osobliwie, ekstrakty ze śluzu ślimaka faktycznie są składnikiem wielu popularnych kremów.

Uguisu no fun: maska z ptasich odchodów

Japonia pojawia się na tej liście po raz kolejny i to z zabiegiem, który wymaga prawdziwej odwagi. „Uguisu no fun” to dosłownie „odchody słowika” i tak, chodzi dokładnie o to, co sugeruje nazwa. Odchody japońskiego słowika (a ściślej pewnego gatunku muchołówki) są sterylizowane promieniami UV, suszone i mielone na delikatny proszek, który następnie miesza się z wodą ryżową i nakłada na twarz. Tradycja ta sięga epoki Heian, czyli ponad tysiąca lat wstecz, kiedy gejsze stosowały tę mieszankę do usuwania białego makijażu na bazie ołowiu. Współcześnie zabieg oferują luksusowe salony w Tokio, Nowym Jorku i Londynie. Enzym guanina zawarty w ptasich odchodach ma właściwości rozjaśniające i złuszczające. Victoria Beckham przyznała publicznie, że jest fanką tej metody.

Rybi pedicure

Ten zabieg zdobył ogromną popularność jako atrakcja turystyczna w Turcji, Kambodży, Tajlandii i wielu innych krajach. Polega na zanurzeniu stóp (lub całego ciała) w basenie wypełnionym setkami małych rybek z gatunku Garra rufa, zwanych też „rybkami doktora”. Rybki objadają martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką i miękką. Choć zabieg zyskał popularność na całym świecie, w niektórych krajach, w tym w kilku stanach USA i części Europy, został zakazany ze względu na obawy o higienę.

Masaż wężami

W niektórych ośrodkach w Izraelu i Indonezji można doświadczyć masażu wykonywanego przez żywe węże. Na ciało klienta kładzie się od kilku do kilkunastu niejadowitych węży (najczęściej z rodziny dusicieli), które pełzając, wywierają nacisk na mięśnie. Zwolennicy tego zabiegu twierdzą, że ruchy węży działają odprężająco, a ich ciężar pomaga rozluźnić głębokie napięcia mięśniowe. Dodatkowym elementem terapii ma być konfrontacja z lękiem, która według praktyków prowadzi do uwolnienia endorfin. Oczywiście zabieg odbywa się pod czujnym okiem trenera gadów.

Ognisty masaż

Tradycyjna chińska medycyna znana jest z odważnych metod, ale „huǒ liáo”, czyli terapia ogniem, należy do najbardziej spektakularnych. Ciało pacjenta przykrywa się ręcznikiem nasączonym specjalnym roztworem ziołowym, a następnie podpala go na krótki czas. Płomienie gaszone są po kilku sekundach mokrym ręcznikiem. Cały proces ma pobudzić krążenie, rozluźnić mięśnie i „otworzyć meridiany energetyczne”. Zabieg wygląda dramatycznie, ale praktykowany jest od pokoleń i do dziś cieszy się popularnością w wielu chińskich miastach.

Winoterapia

Region Bordeaux słynie nie tylko z wina, ale również z vinoterapii, czyli zabiegów spa opartych na produktach winiarskich. W luksusowych ośrodkach Les Sources de Caudalie goście mogą zanurzyć się w wannie wypełnionej wyciągiem z winogron, poddać się peelingowi z pestek czy masażowi z olejkiem z winorośli. Polifenole zawarte w czerwonym winie mają silne właściwości antyoksydacyjne, co czyni ten zabieg nie tylko przyjemnym, ale i mającym pewne naukowe uzasadnienie. Twórczyni marki Caudalie, Mathilde Thomas, oparła na tych badaniach cały koncept kosmetyczny, który zdobył uznanie na całym świecie.

Zakopywanie w piasku wulkanicznym

Na południu Japonii, w miasteczku Ibusuki na wyspie Kiusiu, istnieje jedyne na świecie naturalne spa, w którym zakopuje się ludzi w gorącym piasku wulkanicznym. Piasek ogrzewany jest przez źródła geotermalne do temperatury około 50 stopni Celsjusza. Pacjent, ubrany w lekkie yukata, kładzie się w wykopany w piasku dół, a pracownicy zasypują jego ciało aż po szyję. Sesja trwa od dziesięciu do piętnastu minut. Efektem ma być intensywne pocenie, detoksykacja i głębokie rozluźnienie mięśni. Japończycy praktykują ten rytuał od ponad trzech wieków.

To, co z perspektywy jednej kultury wygląda na szaleństwo, w innej bywa receptą przekazywaną z pokolenia na pokolenie od setek lat. Warto też pamiętać, że niektóre z tych zabiegów niosą ze sobą ryzyko. Masaż ogniem wymaga doświadczonego praktyka. Rybi pedicure budzi wątpliwości higieniczne. Kąpiele w ekstremalnych temperaturach mogą być niebezpieczne dla osób z chorobami serca. Jak w przypadku każdej formy terapii ciała, rozsądek i konsultacja ze specjalistą powinny iść w parze z ciekawością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TOP